Black Palle – Black Palle

Black Palle

Kocham lata 80- te w muzyce. Wielu pewnie uważa, że są one zbyt plastykowe. Ja jednak twierdzę, że są pełne niepowtarzalnego klimatu i charakteru. Niezależnie od tego, czy mowa tu o muzyce New Romantic, Rocku Gotyckim, czy Heavy Metalu. Wszystko mi się tam podobało i podoba nadal, pomimo upływu czasu.

Słuchając niedawno albumu zespołu Helloween, “Keeper of the Seven Keys pt 1”, nieco posmutniałem. Bo ten album jest rewelacyjny, ale niestety, nikt już tak dzisiaj nie gra. Obecna muzyka, także metalowa, w moim mniemaniu, zbyt mocno się skomercjalizowała. Tak więc, otrzymując do recenzji debiutancki album, fińskiego zespołu Black Palle, spodziewałem się zwyczajnego, schematycznego Heavy Metalu. Dostałem jednak niesamowitą podróż w czasie, do mojego ulubionego okresu w popkulturze, a zarazem godnego następcę, wspomnianej wcześniej płyty Helloween.  

Black Palle powstał w roku 2018, w Helsinkach. Tworzą go : K.T Koivunen( perkusja) , Pastori Leif Kylliainen( gitara), Palle Wishbone( wokal) i Igor Tanska ( bas ). W 2019, Black Palle nagrywa swój pierwszy album, zatytułowany po prostu “Black Palle”. Pierwsze, co rzuca mi się w oczy, to oldschoolowa okładka. “Truposz”  na tle mgły, wykrzywiający twarz, w grymasie bólu. Nawet pobieżny rzut oka na ten obraz, pozwala domyślić się, z jaką muzyką mamy do czynienia. Przypomina mi to trochę  sytuację, z okładkami zespołów Yes , czy Iron Maiden. Patrzysz i wiesz.

No dobrze, ale okładka to opakowanie, a jaka jest zawartość muzyczna ? Już na początku, od pierwszego utworu, „Death comes to all”, dostajemy” strzał w głowę “starymi czasami”. Świetne, melodyjne riffy, charyzmatyczny śpiew Wishbone’a. Rewelacyjny otwieracz – nie tylko płytowy, ale również koncertowy. Dodatkowej energii całemu utworowi, dodają okrzyki wokalisty. Ten utwór sprawia, że nie można stać w miejscu. Byłbym zapomniał, na uwagę zasługują również zmiany tempa. Najpierw jest szybko i energicznie, by potem nieco zwolnić, zachowując jednak nadal ciężkość gatunku. Zdecydowanie na plus! 

Kolejnym “kawałkiem”, który mi się bardzo spodobał, jest utwór „Rush to the Grave”. Dynamiczny, zagrany z niesamowitą energią i pasją. Szybkie solówki gitarowe plus pewna przebojowość. Tej przebojowości właśnie, brakuje mi w dzisiejszej ciężkiej muzyce.  Bardzo spodobał mi się początkowy dźwięk dzwonów, przywodzący na myśl album Black Sabbath. Jednak to, co najbardziej przykuwa uwagę w tym utworze, to niezwykle ekspresyjny śpiew Palle’a, który osobiście kojarzy mi się z Klausem Meine, ze Scorpions.

Wokal Palle’a zasługuję na osobną pochwałę. Jest bardzo charyzmatyczny, mocny i pełen pasji. Zawadiacki, drapieżny, a jednocześnie będący miłym dla ucha. Zauważyłem to szczególnie, w jednym z moich ulubionych utworów na tym longplayu. “Nuclear Holocaust” opowiada o zagładzie naszego Świata, którego dokonamy…my sami. Tutaj Pale wznosi się na wyżyny wokalne, śpiewając nadal zawadiacko, a jednocześnie z ogromnym luzem.

W ciężkim graniu, kocham również takie utwory, jak “Already Gone”. Kiedy w życiu coś nie wychodzi, każdy rozładowuje złość w inny sposób. Ja słucham utworów muzycznych, o jak najagresywniejszym brzmieniu. Wspomniana piosenka, jest właśnie takim “aloesem” na skołatane nerwy. Agresywne riffy, mocna perkusja, wszystko to śmiga niczym TGV. Wokalista śpiewa ze złością, jednak nie tak infantylną i sztuczną, jak w przypadku wielu zespołów. To wykonanie jest bardziej ludzkie, wychodzące z głębi serca. Ta złość w głosie, brzmi bardzo naturalnie. Choć generalnie nie przepadam za wulgaryzmami w tekstach, jednak tutaj zwrot :“Come on fuckers”, jest jak najbardziej na miejscu. Miałem ostatnio trochę ”nerwówki” w życiu, a dzięki tym dźwiękom, zaznałem swoistego oczyszczenia i pewnego rodzaju spokoju. Dzięki Panowie!

Wspominałem wcześniej o riffach. Warto poświęcić kilka linijek grze na gitarze, w wykonaniu Pastoriego. Ja zakochałem się w jego sposobie grania, na tym instrumencie. Potrafi grać piekielnie szybko, finezyjnie (“Already gone”), czasami agresywnie, wręcz “diabelsko” (“Heavy Metal from Hell”). To granie jest utrzymane przez cały album, na bardzo wysokim  poziomie, co tylko bardzo cieszy. Jedyna uwaga do tej płyty (ale nie jest to do końca wada), to pewien brak urozmaicenia. Wiadomo, że to klasyczny Heavy Metal, ale można by zamieścić przynajmniej jeden utwór(balladę?), który byłby miłą odskocznią, lekkim złapaniem oddechu od  ”rakiety”, jaką nam panowie zafundowali. To jednak tylko mała ryska, która nie zaniża mojej oceny końcowej, gdyż płyta bardzo mi się podobała.

Jak do tej pory, to chyba najlepszy album, jaki dane mi było recenzować, w szeregach Radia ElitaCafe. Ten krążek polecam z całego serca każdemu, kto tęskni za ciężką muzyką lat 80-tych. Dostaniecie solidną porcję ”łojenia”, na miarę klasyków gatunku.

Ludziom, którzy spodziewają się “wynalezienia koła” na nowo, stanowczo jednak odradzam. Ja jestem pozytywnie zaskoczony. Mam nadzieję, że zespół będzie z powodzeniem kontynuował, tak udanie rozpoczętą działalność. 

ENGLISH 

I love the 80’s music. Many probably think that they are too plastic. However, I say that they are full of unique atmosphere and character. Regardless of whether you are talking about New Romantic, Gothic Rock or Heavy Metal music. I liked everything there and still like it despite the passage of time.

Recently listening to the album by Helloween, “Keeper of the Seven Keys pt 1”, I got a bit sad. Because this album is sensational, but unfortunately no one plays like that today. In my opinion, current music, also metal has been commercialized too much. So, when I received the debut album of the Finnish band Black Palle for review I expected the usual, schematic Heavy Metal. However, I got an amazing journey through time, to my favorite period in rock culture, and at the same time a worthy successor to the previously mentioned Helloween album.

Black Palle was founded in 2018 in Helsinki. It consists of: K.T Koivunen (drums), Pastori Leif Kylliainen (guitar), Palle Wishbone (vocals) and Igor Tanska (bass). In 2019, Black Palle records its first album, simply titled “Black Palle”. The first thing that catches my eye is the old school cover. The “dead man” against the fog, his face contorted, in pain. Even a cursory glance at this picture lets you guess what music we’re dealing with. It reminds me a bit of the situation, with covers of Yes or Iron Maiden bands. You look and know.

Okay, but the cover is just packaging, and what is the music content? Already at the beginning, from the first song, “Death comes to all”, we get a “headshot” of old times. Great melodic riffs, Wishbone’s charismatic singing. Sensational opener – not only on disc, but also on concerts The singer’s cheers add extra energy to the whole song. This song makes it impossible to stand still. I’d forgot, pace changes also deserve attention. First it is fast and energetic, and then it slows down a bit, but still maintaining the heaviness of the species. Definitely a plus!

Another “piece” that I liked very much is the song “Rush to the Grave”. Dynamically played with incredible energy and passion. Fast guitar solos plus a very catchy song This type of song is what I miss in today’s heavy music. I really liked the initial sound of the bells, reminiscent of the debut album Black Sabbath. However, what attracts the most attention in this song is the extremely expressive singing of Palle, who I personally associate with Klaus Meine, from Scorpions.

Palle’s vocals deserve separate praise. He is very charismatic, strong and full of passion.cheeky , predatory, but at the same time being pleasant to the ear. I noticed this especially in one of my favorite songs on this album. “Nuclear Holocaust” is about the destruction of our world, which we will carry out … ourselves. Here, Pale rises to the vocal heights, still singing rashly and at the same time with great freedom.

I also love songs like “Already Gone”. When something goes wrong in life, everyone unloads anger in a different way. I listen to music with the most aggressive sounds. The song mentioned is just such an “aloe” for troubled nerves. Aggressive riffs, strong drums, everything flashes by like the TGV. The vocalist sings with anger, but not as infantile and artificial as in many bands. This performance is more human, coming from the bottom of the heart. This anger in voice sounds very natural. Although generally I do not like vulgarisms in lyrics, but here the phrase “Come on fuckers” is very much in place. I have had some stress ” in my life lately, and thanks to these sounds, I have experienced a kind of purification and some kind of peace. Thanks gentlemen!

I mentioned riffs before. It is worth devoting a few lines to the guitar playing performed by Pastori. I fell in love with his way of playing this instrument. He can play fast, “Already gone”, sometimes aggressive, even “devilish” (“Heavy Metal from Hell”). This playing is maintained throughout the whole album at a very high level, which is very enjoyable. The only remark to this record (but it is not a defect), there is a certain lack of variety. It is known that this is a classic Heavy Metal, but you could include at least one slower song (ballad?) That would be a nice stepping stone, catching a breather from the “rocket” that the gentlemen gave us. However, this is only a small scratch that does not underestimate my final grade, because I liked the album very much. So far, it’s probably the best album I’ve ever reviewed in the ranks of Radio ElitaCafe. I recommend this album with all my heart to anyone who longs for the heavy music of the 80s. You will get a solid portion of hard hitting classics of the genre. People who expect to “reinvent the wheel” again, however, I strongly advise against. I am positively surprised. I hope that the team will successfully continue such a successful start.

6/6

Dominik Szwarc    

Leave a Comment