Relacja z koncertu z okazji 10. urodzin portalu Polska Muzyka Alternatywna (VooDoo Club, 26.05.2022)

Wchodząc do klubu VooDoo, czuje się klimat. Usytuowany przy ruchliwej warszawskiej alei o nowej nazwie czczącej katolickiego wodza budynek z czerwonej cegły jest tym, co pozostało po budynkach fabryczno-biurowych założonej w 1866 r. spółki Lilpop, Rau i Loewenstein — w okresie międzywojennym były to podobno największe zakłady przemysłowe w stolicy (mieli też bardzo estetyczne logo podobne do loga pewnego nu-metalowego zespołu ze Stanów). Kiedy bogaci w wiedzę o historii budynku schodzimy kamiennymi schodami do wąskiego, prowadzącego do sali koncertowej korytarza, jesteśmy już wkręceni w ten industrialny vibe. Sam klub bowiem mieści się, jak to z klubami bywa, w wysokim podpiwniczeniu/na niskim parterze. Mijając po drodze toalety, możemy zastanowić się nad czyhającymi na ciągłość rozrywkowych doświadczeń potrzebami fizjologicznymi, a miły Pan Barman, którego znajdziemy nieco dalej, świetnie doradzi nam w kwestii napojów — niezależnie od ich procentowej zawartości.

Po tym wszechstronnym upewnieniu o stanie naszych podstawowych potrzeb ze spokojem w duszy udajemy się do epicentrum wydarzeń. Wygląd sali jeszcze mocniej utwierdza w przekonaniu, że trafiliśmy we właściwe miejsce — przemysłowe klimaty zostają wzbogacone o deski stanowiące podłogę pod sceną (z dwóch powodów uważam to za świetny pomysł: 1. Upadki w pogo bolą mniej; 2. Drewno jest na tyle giętkie, że skacze się wyżej i wygodniej, a do tego mniej cierpią stawy) i niesamowite rzeźby/instalacje w bardzo turpistycznym stylu (czaszki, maski, nawiązania do wyobrażeń postapokaliptycznego świata, te sprawy).

W oczekiwaniu na rozpoczęcie imprezy robimy rundkę po sali, mierząc poziom ekscytacji widocznej na twarzach obecnej już części publiki (średni, ale jest czwartek) i dostrzegamy wyświetlany po lewej stronie od sceny banner wydarzenia, wyglądający jak to obrazuje fotografia powyżej (jesteśmy tam i my — Radio R.E.C , rzecz jasna).

Część główna rozpoczyna przemiła przemowa organizatorów (serdecznie pozdrawiam!) podkreślająca wagę współpracy z zespołami i klubem przy organizacji wydarzenia oraz podziękowania dla partnerów, a także życzenia dla „rockowych mamusiek” z racji wypadającego tego dnia ich święta. Pełen profesjonalizm!

Część I: Druides

Powstali w 2011, debiutancki winyl „Prius” został wydany w 2019 r. i stąd głównie pochodził materiał koncertowy, ale pojawiło się też sporo nowych kawałków. Grają w składzie: Wojtek, Gery i Kris.

Moją uwagę szczególnie zwróciły interakcje członków zespołu między sobą — moment, kiedy basista zagrał na powietrznej perkusji, patrząc na perkusistę z uśmiechem, był naprawdę ujmujący. Jest ich tylko trzech, a w ogóle tego nie słychać; przestrzeń precyzyjnie wypełniają dźwiękiem, brak tu wrażenia bezcelowej pustki. Słychać tu klasycznego rocka, może trochę cięższego niż przeciętna, z dużymi wpływami okolicznych gatunków — rzuca mi się w uszy dużo fragmentów w stylu Wielkiej Czwórki. Widać przemyślaną prezencję sceniczną, mocno czerpiącą z muzyki lat 90. Biorąc pod uwagę oblicze i sposób scenicznego bycia (szczególnie Pana Frontmana, pełniącego w zespole Druides funkcje wokalisty i gitarzysty) stawiałabym głównie na grunge’owe wpływy. Na żywo brzmią bardziej „brudno”, czy też „szorstko”, lub „surowo”, niż na nagraniach. Taka aranżacja tylko dodaje im charakteru i autentyczności. Publiczność, choć ciągle jeszcze jej przybywało, reagowała tak entuzjastycznie, jak gdyby prezencja wynosiła już wtedy całość, zamiast niespełna połowę sali (szczególnie w reakcji na utwór „Emilly Marshall”, lecz nie był to odosobniony przypadek). Owacje, wiwaty, klaskanie w rytm utworów — a to wszystko bez prób zachęcania publiczności ze strony zespołu! Osobiście bardzo doceniam spójność (w linii muzyka — tekst — aranżacja — prezencja sceniczna) i wokalne modulowanie tonu na samogłoskach obecne w niektórych utworach — to naprawdę trudne!

Część II: Grupa Ż

Skład: Adrian Greguła — wokal, gitara akustyczna, Krzysztof Fedorowicz — gitara elektryczna, Tomasz Wilczyński — gitara basowa, Aleksander Krzyżanowski — perkusja.

Zaczęli mocno. Od początku bardzo wyraźnie zaznaczała się osobowość młodego gitarzysty imieniem Krzysztof (na zdjęciu z prawej, polecam zapamiętać, za chwilę się przyda), ochoczo zagrzewającego widownie do zabawy nie tylko podczas własnego seta, ale również w dalszej części koncertu. W równie szybkim tempie zaświtało mi w głowie przeświadczenie, że oto mam do czynienia z grupą współczesnych bardów. Wiecie, gitary, opowieści o mniej bądź bardziej zasłużonych jegomościach czy wielmożnych damach, dobre, rzemieślnicze trunki i dużo humoru. Choć gdyby zmienić nieco tematykę utworów, a trunki na rum, być może gdzieniegdzie dodając siarczyste „ARRRRRRR”, z powodzeniem mogliby uchodzić za piratów. Wszystko to utrzymane jest w konwencji lokalnego patriotyzmu. Nie tylko słuchamy piosenek, ale i poznajemy lokalne legendy — np. żyrardowską wersję Romea i Julii angażującą kolejowe tory, czy dowiadujemy się o niechlubnym rekordzie Żyrardowa w ilości spożycia napojów alkoholowych na osobę (cały czas myślałam, że Wilkowyje są w tej materii niezrównane!).

Powyższa ilustracja fotograficzna, z całym swym brakiem ostrości i epatowaniem chaosem, wydaje się doskonale odzwierciedlać charakter i dynamikę występu Grupy Ż. Również interakcja z publicznością przybrała zupełnie inny wydźwięk. Obecne były przechadzki muzyków po sali, salwy śmiechu, klaskanie do rytmu; kątem oka namierzyłam nawet jakieś tańce. Pan Gitarzysta Krzysztof w pewnym momencie zdjął koszulkę i rzekł z powagą: „nie będę rzucał w tłum, bo jeszcze moja mama złapie”. Reakcja rzeczonego tłumu — bezcenna.

W setliście pojawił się cover Kultu – „Hej, czy nie wiecie” i przyprawił publiczność o zalew rozmaitych emocji. Odzew w reakcji na ten, zamierzony lub nie, muzyczny komentarz w sprawie obecnej sytuacji politycznej w Europie był zatem bardzo entuzjastyczny i odniosłam wrażenie, że poziom szacunku w wydychanym powietrzu wzrósł niebotycznie w skali całej sali.

Swoją drogą — nie mam pojęcia, co stało się jednej z gitar (niezbędny był plasterek), ale mam nadzieję, że szybko z tego wyjdzie!

 Część III: Tattva

Skład: Jarosław Krzemiński — gitara, Damian Kurowski — wokal, Bartosz „Sydney” Berski — gitara basowa, Tomasz Adamus — instrumenty klawiszowe, Przemek Ścigała — perkusja.

Określają swoją muzykę jako prog-grunge. Laureaci konkursu na festiwalu „Połczyn. Festiwal Ulicy”. Premiera ich debiutanckiego albumu „AKT I” miała miejsce 28 marca 2022.

Autodeskrypcja:

„TATTVA – łódzki zespół rockowy, którego stylistykę sami muzycy określili jako PROG-GRUNGE. Wynika to z ambicji połączenia energii, prostoty, prymitywności czy wręcz obskurności tradycyjnej muzyki rockowej z jej innymi, bardziej wyszukanymi kierunkami. Sami muzycy przyznają się do inspiracji takimi artystami jak: FRANK ZAPPA, GENESIS, KING CRIMSON, SOUNDGARDEN, TOOL, RUSH, ALICE IN CHAINS, PEARL JAM, PANTERA, PIXIES, SYSTEM OF A DOWN, Q.O.T.S.A.

2020 rok przyniósł odnalezienie wszystkich elementów układanki w postaci obecnych członków zespołu. Muzyka, którą tworzą jest mieszanką otaczających żywiołów (od spokoju oceanu, po muzyczny ogień), eksperymentują ze zmiennym metrum oraz opowieściami, które przedstawiają w swoich utworach.”

26 maja 2022 r. nastąpił dzień, który na zawsze zapisze się na kartach historii mej egzystencji. Otóż zostałam przekonana do nierapowych tekstów po polsku, a dokonał tego zespół Tattva. Być może ich nazwa ma z tym jakiś związek, skoro oznacza z sanskrytu „prawdę”… Lecz nie tylko tym zdołała mnie owa formacja zaintrygować. Ich set został podzielony na akty: Akt 1: Narodziny, Akt 2: Miłość, Akt 3: Śmierć. Takiż cykl życia odzwierciedla ich melancholijne, „prog-grunge’owe” kompozycje ciągnące w stronę Toola (szczególnie skojarzyła mi się solówka w „Charonie”), miejscami przypominające twórczość The Doors, a nawet trochę post/space rock. Poziom wykonania utworów na żywo zmiata z planszy, od razu słychać, jak profesjonalni są to muzycy.

Bardzo podobała mi się prowadzona przez Pana Wokalistę minikonferansjerka łącząca poszczególne utwory (np. oświadczenie, ze „Mało to dusza Charona”), pozwalająca naprawdę zagłębić się w muzyczne meandry serwowane przez zespol Tattva. Były i momenty komiczne, jak wtedy, gdy w nawiązaniu do występu poprzedników padł tekst: „Faktycznie jest gorąco, ale nie rozbiorę się jak poprzednik, także spoko”.

Po akcie trzecim nastąpiło wniebowzięcie publiczności.

Chciałabym przy okazji zauważyć, że osobowość Pana Klawiszowca powinna być sprzedawana w słoiczkach dla osób cierpiących na zaburzenia nastroju albo po prostu mających gorszy dzień. Istny stoicki spokój z nutą sangwinicznej radości życia — przynajmniej scenicznie. Serdecznie pozdrawiam.

Część IV: Infinitone

Skład: Michał Łakomy – wokal, Michał Wilczyński – bas, Roman Hrechukh – gitara, Dominik Brzeziński – perkusja. Ich debiutancki album „Ebb and Flow” ukazał się 1 stycznia 2020 r.

Autodeskrypcja:

“Infinitone to nieskończoność muzyczna, która jest odzwierciedleniem różnorodności charakterów i temperamentów ekipy. Tworzona muzyka to spójna mieszanka progresji i atmosferycznej elektroniki podpartej solidną metalową konstrukcją.”

Już instrumentalne intro zapowiadało niezmiernie klimatyczny występ. Z racji późnej godziny w środku tygodnia publiki zostało niewiele, lecz była wpatrzona z zachwytem w tych czterech Panów (jak i ja sama). Ich prezencja sceniczna jest dość powściągliwa (choć może to efekt porównania z Grupą Ż), poważna, wręcz majestatyczna, stanowiąca świetne tło do prezentowanego stylu muzycznego. Ten z kolei łączy ciężką progresję z „atmosferyczną elektroniką” (to z samoopisu i trafnie jak diabli), dając efekt podobny do uzyskiwanego przez niektóre metalcore’owe bandy (australijskie Polaris miewa podobnie klimatycznie momenty), albo klasycy nu/industrial metalu w fuzji z rytmiką godną wspomnianego już Toola i wokalem niczym James Hetfield x Phil Anselmo (plus bardzo dobre cleany). Wszystko czysto, równo i w pięknej angielszyźnie. Muzycy używający pełni potencjału swoich instrumentów od zawsze zaskarbiali sobie moje serduszko w zastraszającym tempie, szczególnie na żywo; tutaj mamy absolutny brak dodawania strun czy talerzy wyłącznie w celach popisowych. Umiejętności tej czwórki w zakresie muzycznego rzemiosła pozwalają na spięcie niesamowicie skomplikowanej wizji, którą się z nami dzielą w całość, robiąc z niej twór o tyle smaczny dla uszu, co koherentny i jakościowo fenomenalny. Zgranie sekcji rytmicznej zasługuje na szczególną uwagę (wskazówka dla młodych zespołów: idźcie posłuchać ich na żywo przynajmniej raz). Do tego wszystkiego melodie są na tyle chwytliwe, by z powodzeniem podbijać światowe rynki, a z drugiej strony na tyle mocne i skomplikowane, by sprostać naprawdę wymagającym słuchaczom.

Podczas seta zagrali głównie materiał z debiutanckiego wydawnictwa „Ebb and Flow”. Obecni mieli również okazje usłyszeć przedpremierowo jeden numer, którego zdecydowanie warto wypatrywać w gąszczu muzycznych nowości — wraz z przyszłymi koncertami Infinitone! W ocenie moich uszu na żywo brzmią nawet lepiej niż na nagraniach.

Margines:

Doprawdy w każdym aspekcie świetny koncert. Moje uszanowanie dla Pana Realizatora, który doskonale poradził sobie ze specyficzną akustyką sali. Gratulacje i podziękowania dla zaangażowanych w organizację wydarzenia i jeszcze raz — serdeczne życzenia dla portalu Polska Muzyka Alternatywna!

Bonus: Był i tort! Żałuję, że nie mogę załączyć wam smaku.

Martyna Radio R.E.C

Linki:

Druides:

FB: https://www.facebook.com/druides/

YT: https://www.youtube.com/channel/UCvqdVN2ZWEbtVuswWHkgiUQ

BandCamp: https://druides.bandcamp.com/

Spotify: https://open.spotify.com/artist/3ex3Vy9IA1PygGj1Imun90

Grupa Ż:

FB: https://www.facebook.com/grupa.z.band

IG: https://www.instagram.com/grupa.z.band/

YT: https://www.youtube.com/channel/UCkO77ZFgwO0MC-R9TxpQArg

Link do nagrania z koncertu z 26.05.2022: https://www.youtube.com/watch?v=OhzbHHJUU50

Tattva:

Strona internetowa: https://tattva-band.pl/

FB: https://www.facebook.com/TattvaBand

IG: https://www.instagram.com/tattva_band_official/

YT: https://www.youtube.com/channel/UCl9jJUM8CO6_isnkUQGJtiw

Spotify: https://open.spotify.com/artist/0EyYptDG5khmpMpvaxCzCp

Infinitone:

FB: https://www.facebook.com/InfinitoneBand/

IG: https://www.instagram.com/infinitone_band/?hl=en-gb

YT: https://www.youtube.com/channel/UC4fscOLzG3U0JXgd0dmbvGQ/videos

Bandcamp: https://infinitonemusic.bandcamp.com/releases

Spotify: https://open.spotify.com/artist/5wX4VqRjYyf2xmJLd9bvE2?fbclid=IwAR0gCeNTuWi_WOEXeS3wSmkKJG30VKvUePk1TkFyrZPjP1EUOAKILJ6WZH4

Apple Music/Amazon music/iTunes: http://hyperurl.co/30ry7a?fbclid=IwAR3TrIsuA7-yPF2oq1pbKSY7JeOz3zsEmdiE6L5TseD5PZJEVzv4Pp-OZSw

 

Polska Muzyka Alternatywna:

https://www.facebook.com/PolskaMuzykaalternatywna

VooDoo Club:

https://www.facebook.com/VD.alternative