Abbys Gazes „Dark Letter”

Gdy zbyt długo patrzysz w otchłań…otchłań zaczyna patrzeć w Ciebie”… (Fryderyk Nietzsche)

Wiele lat temu(choć dla wampirów czas jest pojęciem względnym), zdarzało mi szukać wyciszenia, spacerując wieczorami po cmentarzu. Robiło się szaro, zapadał zmrok. Odczuwałem wręcz perwersyjną radość, widząc, jak ludzie na widok zakapturzonej postaci, przechadzającej się między grobami, przyspieszają kroku i uciekają w kierunku bramy. To dziwne i chore.. być może, dla normalnych śmiertelników.. Przez Abyss Gazes, wróciło tamto wspomnienie. Przebijając się przez stereotypy ciasnego umysłu, który nie trawił wcześniej, takiej muzyki, trafiam do nierealnego Świata, na granicy życia i śmierci. Zrywam pajęczyny, zalepiające uszy, otwieram duszę. Przedzieram się przez kraty i chaszcze. Słyszę bicie dzwonu, skrzypce i kobiecy głos z zaświatów, który wciąga mnie, w muzyczną podróż, do innego wymiaru. Chcę wierzyć, że gra prawdziwe pianino, bo tak jest.. Romantyczny wampiryzm i moc, jaką odnaleźć można w literaturze Fryderyka Nietzsche. Dążenie do ludzkiej boskości. ”Człowiek jest czymś, co pokonanym zostać musi”. Poziom świadomości, dostępny nielicznym. Tym, którzy zadadzą sobie trud, przełamania własnych ograniczeń i słabości. Widzę obraz, niczym w zwierciadle..Tajemnicza, zwiewna ulotność. Dziewczyna w bieli, naznaczona krwią. Przechodzę na drugą stronę lustra i podążam za umykającą zjawą…Jestem urzeczony podniosłym nastrojem i klawiszowymi melodiami, przeplatanymi smyczkowym tłem.

Spojrzenia Otchłani. Ciemny list…

I. Wyznanie:

„Tak, jestem ponad człowiekiem
Tak, jestem potworem
Który cię uwodzi…
Moje oczy hipnotyzują
Karmię cię zatrutymi słowami
Dotykam i znieczulam
Obejmuję, aby stłumić twoją wolę…”

Powtarzające się, uporczywie dźwięki pianina, przypominają mi straszne chwile, spędzane z Królem Diamentem, opowiadającym, o opętanym domu swojej babci. Słychać śpieszne kroki w deszczu..niepokojąco upiorne skrzypce..ktoś biegnie w ciemność. Stukają obcasy. Głos mojej przewodniczki, prowadzący mnie przez kolejne wersy opowieści ciągle ewoluuje… Od niskich, tonów, po wysokie niemal operowe arie.. Jest w tym coś niesamowitego i nieziemskiego.

II. Requiem:

„Matko Naturo, dlaczego mnie zdradziłaś ?
Byłaś moim przyjacielem i przewodnikiem
Teraz jesteś przyczyną prześladowań
Powinnam wiedzieć, że wiedza jest przekleństwem . .. . . Bezsenna noc
Koszmar zaczyna się za dnia, a nie nocą
Ciągle uciekam
Nienawistne oczy, są wszędzie..”
W oddali krzykliwy tłum, żądny krwi czarownicy…a pianino sprawia, że nagle znajduję się w środku horroru. Podniosłe wokalizy, unoszą mnie wraz z opowiadaną historią, wysoko ponad dachy pogrążonych we śnie, domów. Piękno przemieszane z grozą i niepokojem. Gdzieś pod osłoną nocy, popełniono zbrodnię. Melancholia wkracza wraz z urokliwą melodią, by uderzyć siłą kontrastu i znowu odnieść się do Króla Diamenta.

III. Łabędzi Śpiew :

„Czy ręce na które patrzę, należą do mnie ?
A może nie..Czy to ja odebrałem życie
czy ktoś inny zabił ?
Myślałem, że krew na nich będzie czerwona,
ale była czarna jak noc…”
Smutna chwila ukojenia, gdy, jak w hipnotycznym śnie, słyszę głos mówiący do mnie , gdzieś z głębi mroku. Daję się ponieść melancholii..Ten nastrój będzie już narastał w moim sercu, wraz z zasłyszanymi kolejnymi słowami i dźwiękami. Ciemna izba, świeca w oknie…

IV. Justine :

„ Ciemność wokół niej
Niebieskie usta już nie drżą
Za zamkniętymi drzwiami
Ktoś rzucił na stół srebrną monetę

Nazywają ją setkami imion
Pozbawiając własnego.. . Nazwij mnie Justine
Mogę być twoją Julią
Patrzę na lustro
i nie widzę siebie ” Moje szaleństwo trwa. Nie ma podlejszej i okrutniejszej istoty na Świecie, niż człowiek…który dawno prześcignął diabła, w czynieniu zła.
Odgłosy strzałów i niemowlęcy płacz. Przy wtórze przepięknych melodii, poznaję poruszający dramat dzieci, uczonych zabijać na wojnie, odartych z niewinności i stających się bezdusznymi mordercami..

V. Zabawka :

„Spójrz na mnie,
Czy Pamiętasz cokolwiek z przeszłości?
Spójrz na mnie,czy rozpoznajesz
swoją twarz w lustrze?
Bezmyślny gniew
Wszystkie uczucia zabito w małym sercu
Niekończący się strach
Ofiara władzy i nienawiści
Nie ma dla ciebie wyboru
jesteś jak bezwartościowa zabawka
Jak bezmyślna marionetka
Musisz stanąć na ich wezwanie
Mój najsłodszy aniele
Dali ci broń
Mój słodki aniołku,
Jeśli chcesz żyć,
musisz umrzeć wewnętrznie.
Teraz stałeś się potworem
o słodkiej twarzy
Bezwstydnym, bezlitosnym
Spróbuj odzyskać to, co oni ci ukradli…”

Mógłbym słuchać w nieskończoność, tych wokalnych kontrastów emocji..Od łagodnego, niemal kojącego, anielskiego głosu, przez ekstatyczny śpiew, aż po złość..Moje serce zupełnie się roztopiło. To, co przede mną odkryto, aż boli.. Tajemnicze odgłosy duchów, zatrzaskiwane gdzieś drzwi,zwiastują kolejny rozdział nocnego spektaklu..Słyszę operową divę, a za nią niski głos, deklamujący kolejne słowa, niczym zaklęcia mrocznego rytuału…złośliwy śmiech, burzy pozorny spokój..

VI. Szkarłat :

„Nakładasz na nią maskę wstydu
Jesteś pokorny, by zaspokoić swoje chorobliwe ego
Twoja dłoń tłumi każdy dźwięk… . Obraz namalowany szkarłatem i grafitem.” Robi się dziwnie spokojnie. Kojąca duszę melodia. Głos mojej przewodniczki, staje się bardzo łagodny. Przejmujące, depresyjne wręcz, poczucie wampirzej samotności. Ciemność staje się jakby mniej przenikliwa, ale tylko do pewnego momentu. Czuję się trochę, jak w demonicznym teatrze, gdzie makabra,krzyżuje się z groteską. Kolejne kaskady klawiszowych lawin i werble…Piękno i smutek. Przedstawienia ciąg dalszy..

VII. Teatr :

„Powiedz mi, czy kiedykolwiek widziałeś
błazna na stacji
Jest upiorny w swoim tańcu…”
Trochę jaśniej się zrobiło. Muzycznie niemalże, jak w Teatrze Marzeń, choć kolejny rozdział mówi o dość ponurym i przerażającym eksperymencie.

VIII. Dziwadło :

„Kim się stałem
kim jestem teraz
Coś jest nie tak
moim umysłem
obudziłem się w miejscu, którego nie znałem
wszystko wygląda inaczej ”…
Przerażające krzyki kogoś dręczonego. Melodeklamacja i niepokojący, transowy rytm wprowadzają mnie, w klimat swoistej prośby,modlitwy, do kogoś, kto może przerwać koszmar nocnych, opętańczych wizji. Mam wrażenie,że słychać tu nadzieję..

IX. Anneliese :

„Samotna podróż przez niekończącą się noc,
przez znikąd, przez nigdy.
Gdzie demony ranią, a anioły kłamią,
przez udrękę, z dala od nieba.

Bezsenne noce, dziwne sny,
marznący dźwięk, demoniczne krzyki.
napady epilepsji, upiorne twarze
cholerne głosy,depresja.

Ocal mnie!
Od demonów w mojej głowie,
Ocal mnie!
Nie mogę się wydostać z klatki,
Ocal mnie!
nie mogę znieść bólu,
Ocal mnie! Brak pulsu i dzwony, oznajmiają, że coś się skończyło. Nie pomogła woda święcona, ani różaniec..


X. Łabędzi Śpiew II.

„Śmierć
na dnie jeziora
biała, jak bielizna dziewicy

Biała śmierć
na dnie jeziora
jak suknia umierającej narzeczonej
kiedy świat jej powie
Dobranoc
złą nocą..


Dobranoc
I nie krzycz,
kiedy masz koszmary,
ponieważ obudzisz innych śpiących,
zanim nadejdzie dzień..”

To już koniec opowieści, czas wracać do domu….
Za oknem jesienne popołudnie,pożółkłe, opadnięte liście,plucha. Między drzewami pobliskiego cmentarza, snuje się postać w czerni….Mam wrażenie, jakbym budził się z głębokiego snu. Jestem trochę otępiały. Przypominam sobie, że gdzieś we mgle, widziałem uśmiech Wampira z Krypty. Kiwał z zadowoleniem głową, wsłuchując się w głos Agaty i dźwięki pianina Małgorzaty…On uwielbiał taką muzykę. Pewnie po swojemu, wtrąciłby kilka uszczypliwych uwag, na temat akcentów, lub wymowy…On był perfekcjonistą, jeśli chodzi o język angielski…Ale to szczegół. Bo najważniejsza jest pasja, emocje i energia, a tych mamy aż nadmiar.

Mistrzowskie balansowanie nastrojami i kontrastami dźwiękowymi. Zarówno od strony wokalnej, jak i instrumentalnej. Pewną ciekawostką jest utwór „Toy”(Zabawka),który został pierwotnie nagrany, przez poprzedni zespół Małgorzaty, Dark Letter..również interesująca wersja, ale dopiero tutaj wokale, spowodowały ciarki na plecach. Nie znam zbyt wielu artystów podobnych stylistycznie do Abyss Gazes, bo nie siedzę w takiej muzyce, na co dzień, ale jeśli słuchacie Mercyful Fate, Kinga Diamonda, Moonspell, Amorphis, powinno się Wam podobać. Jeżeli zdarza Wam się zamyślić, patrząc nocą, w zapłakane deszczem okno, czy spoglądać nieobecnym wzrokiem w mrok i nie boicie się dotknąć ciemnej strony swego „ja”…sięgnijcie po „Dark Letter”.

Tylko ostrożnie..Abyss Gazes otwiera to, co niewidoczne i ukryte.

Jakub Szczęsny Czarnecki “Metalowa Jazda”