TAROTH – Demony Przeszłości

Choć Taroth może się wydawać zespołem o młodym stażu, jego początki sięgają jeszcze pierwszej połowy lat osiemdziesiątych. Pierwsze wcielenie kapeli długo nie przetrwało, okoliczności zmusiły muzyków do zakończenia działalności. Lata mijały, w międzyczasie powstawały inne projekty muzyków, aż w końcu nadeszła chwila reaktywacji, pod nieco inną postacią. Zaowocowało to wydanym w 2018 roku debiutem “Krucjata”, łączącym w sobie dawny dorobek z początku działalności grupy, późniejsze kompozycje muzyków oraz nowy materiał przygotowany już po wznowieniu działalności. Machina rozkręcała się coraz bardziej, aż w końcu nadszedł czas na zmierzenie się z demonami przeszłości.

“Demony przeszłości” to tytuł drugiego albumu zespołu, wydanego na początku października 2021 roku. Prace nad albumem trwały już od 2019 roku, jednak pandemia koronawirusa znacznie je utrudniła. Zespół zdecydował się założyć zbiórkę, dzięki której album ujrzał wreszcie światło dzienne. “Krucjata” także jest mi znana, miałem więc już pewien punkt odniesienia.

Stylistycznie premierowe wydawnictwo nie przynosi żadnych większych rewolucji – w dalszym ciągu jest to głęboko zakorzeniony w latach osiemdziesiątych (zapewne mają na to wpływ także początki grupy), do bólu klasyczny heavy metal. Należy jednak podkreślić, że jest to lżejsza forma tego gatunku, w istocie bliższa hard rockowi. Dominują średnie, stonowane tempa i melodyjne linie gitar, a dość pospolite solówki nie stanowią popisów polegających głównie na osiąganiu absurdalnej szybkości grania. Ponadto grupa całkowicie zrezygnowała ze zbędnych ozdobników spychających gitary na dalszy plan.

Czy można tu mówić o jakiejkolwiek oryginalności? Absolutnie nie. Zamiast tego otrzymujemy kolejny hołd oddany temu, co było kiedyś, ale za to brzmiący całkiem świeżo i współcześnie. Względem debiutu w tym miejscu poczyniony został spory krok naprzód, bo wcześniej gdzieś jednak brakowało tej wyrazistości. Dzięki temu nowy album zespołu może sprawiać wrażenie nieco cięższego niż jest w rzeczywistości – a pamiętajmy, że dla Tarotha ważniejsze są melodie niż gitarowy łomot. Chociaż, gdy trzeba, to potrafią uderzyć. Tak, to w dalszym ciągu album metalowy, lecz daleko mu do radykalności. Potwierdzeniem tych słów niech będą utwory o balladowym zacięciu, od których zespół zdecydowanie nie stroni (“Tęsknoty”, “Colosseum”).

 Poprawa brzmienia to nie jedyna zmiana, która zaszła w twórczości muzyków. Teksty w dalszym ciągu opowiadają o różnych walkach oraz bitwach, ale tym razem zostały one przeniesione do współczesnego świata i odpowiednio do niego dostosowane. Dawniej liryki były wyraźnie zakorzenione w dawnych czasach (z nielicznymi wyjątkami), aktualnie można posłuchać o sytuacjach, z którymi prawdopodobnie mierzy się wielu z nas.

Wrażenie potęguje dość specyficzna okładka, którą na początku trudno mi było zaakceptować. Ukazuje ona stojącą wśród ruin wokalistkę zespołu, Pamelę Kowalską, odzianą w mundur wojskowy oraz dzierżącą broń. Wskazywała ona wyraźne zmiany, choć przed odsłuchem ciężko było jednoznacznie określić, w którym kierunku faktycznie one poszły. Chyba byłem za bardzo przyzwyczajony do konceptu debiutu, ale wraz z kolejnymi odtworzeniami wszystko zaczęło się układać w jedną całość. Wydaje mi się, że “Demony przeszłości” jako całość mogą być bliższe słuchaczowi ze względu na bardziej “aktualną” formę.

Skoro wspomniałem już o Pameli… Bez wątpienia ma ona znaczny wpływ na to, jak obecnie postrzegany jest Taroth. Oczywiście nie wolno zapominać o jej roli w zespole: wokal Pameli jest czysty, niemalże sterylny, spokojny kiedy trzeba i energiczny gdy zachodzi konieczność.

Wydaje mi się też, że w końcowym miksie został on specjalnie wysunięty na pierwszy plan. Łatwo odnotować, że czasami pozwala sobie na zabawy głosem, które niestety wypadają w mojej ocenie dość… dziwnie, żeby nie powiedzieć groteskowo.

Mowa o czymś w rodzaju skrzeków, co można usłyszeć w niektórych kompozycjach, z naciskiem na “Niepamięć” oraz “Zmorę” (z drugą kompozycją mam pod tym względem ogromny dylemat, bo jednocześnie charakteryzuje ją świetnie ukazana dramaturgia – słowa “Nie uciekniesz jej ze szponów…” oraz następujący po nich zaśpiew padają w sposób tak autentyczny, że trudno nie mieć wrażenia pobliskiej obecności tytułowej kreatury, która lada moment się na nas rzuci). Tak, zdecydowanie wolę gdy wokalistka zostaje przy swoim normalnym, miłym dla ucha głosie. Próby uczynienia partii wokalnych bardziej agresywnymi można sobie spokojnie odpuścić, nijak mi to do stylistyki zespołu nie pasuje. Za to partie bardziej dramatyczne (szepty także się liczą) – na przyszłość proszę więcej!

Zatrzymam się jeszcze przy “Zmorze” – to zdecydowanie najmocniejszy numer na płycie, najbardziej metalowy. Pokazuje, że energia którą emanuje zespół jest prawdziwa. Cały ten utwór jest swoistym smaczkiem, zatrzymuje przy sobie na dłużej i pozwala przymknąć oko na drobne zgrzyty.

Niewiele ustępuje mu “Czarny ptak”. Leniwy motyw początkowy nie zapowiada fajerwerków, ale koniec końców jest to numer dość ciężki, a już na pewno bardzo intensywny. Mechaniczny riff, wyraźny klang basu oraz solówki: pierwsza, klimatyczna i także trochę rozleniwiona, kolejna następująca po wyraźnym przyspieszeniu tempa… “Czarny ptak” moim zdaniem najlepiej obrazuje styl zespołu. Bardzo podoba mi się też kompozycja tytułowa – zadziorna (rewelacyjna praca gitar), eksperymentująca z nastrojami, dojrzała w swojej formie i przy okazji chyba najbardziej różnorodna.

Jakościowy krok do przodu przy jednoczesnym zachowaniu swojego stylu właściwie bez żadnych zmian to niełatwa sztuka. Tarothowi się to udało, ale nie mogę pozbyć się wrażenia, że jego drugi album to jeszcze nie jest pełnia możliwości. Z drugiej strony, gdy myślę o tym, czego mi brakowało w samej muzyce, to mam zagwozdkę, na którą nie potrafię odpowiedzieć. A może jednak szukam tego na siłę…? Cóż – chyba najlepiej po prostu, żeby Taroth robił to, co do niego należy. Czyli grał przyzwoity, bujający heavy metal.

Barlinecki Meloman

https://www.facebook.com/tarothmy

  1. Utwór “Czasy ostateczne” znalazł się na dwudziestym notowaniu listy “Metal TOP30” Radia R.E.C – głos można oddać pod tym linkiem: https://radio-elitacafe.pl/lista/